<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>kalisz79</title>
    <link>https://writefreely.pl/kalisz79/</link>
    <description></description>
    <pubDate>Fri, 01 May 2026 15:32:47 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>Mystic Festival 2025 (piątek, sobota)</title>
      <link>https://writefreely.pl/kalisz79/mystic-festival-2025-piatek-sobota</link>
      <description>&lt;![CDATA[brama wejściowa&#xA;&#xA;Na Mystic Festival udało mi się dotrzeć po raz pierwszy. W zasadzie impreza była taka, jakiej się spodziewałem, może z wyjątkiem tego, że przestrzeń robiła wrażenie nieco bardziej kompaktowej niż w moich wyobrażeniach, co miało zalety (odległość między najbardziej oddalonymi scenami to maksymalnie kilka minut) i wady (bywało bardzo ciasno - szczególnie na najmniejszej Sabbath Stage, ale i na dużej, plenerowej Park Stage, która jednak okazała się zbyt mała na niektóre umieszczone tam w lineupie zespoły). Atmosfera super, jedzenie bdb, piwo okropne, muzyka znakomita, podziemna strefa VHS Hell frapująca, miłych spotkań towarzyskich kilka (niewiele jak na skalę imprezy), ale za to wartościowych! &#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;Co udało mi się zobaczyć przez 2 dni obecności na festiwalu?&#xA;&#xA;W piątek harmonogram miałem nieco chaotyczny, a część interesujących mnie koncertów mocno się nakładała (co zaznaczam poniżej).&#xA;&#xA;bHeave Blood and Die/b (Desert Stage) - świetna norweska mieszanka postpunka ze stonerem, dzieciaki wyglądające jak zespół licealny, a grające jak starzy wyjadacze. Flagi LBTQ i Palestyny dodawały kontekstu pozamuzycznego. Świetny występ.&#xA;&#xA;zespół na scenie&#xA;&#xA;bThantifaxath/b (Sabbath Stage) - tu niestety dość krótka bytność, mniej więcej połowa występu, a żałuję, bo zakapturzony miks niebanalnego metalu z jazzem i cholerawieczym, był znakomity (gdzieś z tyłu głowy miałem skojarzenia z Imperial Triumphant). W pewnym momencie polecieli na pełnym &#34;Red&#34;, co sprawiło mi niezwykłą przyjemność. Zespół do uważnego śledzenia. Może kiedyś uda się ich zobaczyć na spokojnie i w większym miejscu.&#xA;&#xA;bStray From The Path/b (Park Stage) - obejrzany fragment, sprawne hardcore&#39;owe granie, bez sprawdzania można było zgadnąć, że są z NYC :) - natomiast zespół, po tegorocznych koncertach, zakończy działalność.&#xA;&#xA;zespół na scenie&#xA;&#xA;bGreen Lung/b (Main Stage) - pierwsza i przedostatnia wizyta przy głównej scenie, gdzie lineup wyjątkowo mało mnie interesował. Brytyjczycy z przyzwoitym już dorobkiem trzech płyt i epki, zasunęli wyjątkowo stylowy miks średnio/późnosabbathowskiego riffowania z okultystycznym klimatem. W piosenkach wiedźmy z lasu, pod sceną chmura dymu z innych liści. Dla mnie zdecydowanie jeden z najlepszych występów festiwalu. I jednocześnie - subiektywnie - wtopa organizacyjna, bo dokładnie w tym samym oknie czasowym na Desert Stage grały doomowe wróżki z Faetooth, których występ ominąłem.&#xA;&#xA;zespół na scenie&#xA;&#xA;bCelestial Sanctuary/b (Shrine Stage) - tu dotarłem z pewnym opóźnieniem i tak jak w przypadku Thantifaxath widziałem pierwsze pół występu, tak tutaj - drugie. Fajny death metal, bezpretensjonalny, czasem mocno do przodu, czasem trochę z groovem, czasem przybreakdownowane klasycznie - zupełnie nie było się do czego przyczepić, a noga tupała sama.&#xA;&#xA;bCobra the Impaler/b (Desert Stage) - odnotowuję pro forma, bo widziałem w przelocie. &#34;Czy możemy mieć klasycznego Mastodona w domu?&#34; - no niby możemy, niby fajnie, tylko w sumie po co? I - oceniając przynajmniej po tym krótkim fragmencie, który zobaczyłem - konfrontacji z oryginałem absolutnie nie wytrzymuje. Niemniej do płyt będę wracał, bo są fajną muzyką tła w duchu &#34;co by było gdyby?&#34; i bujają przyjemnie.&#xA;&#xA;bEyehategod/b (Desert Stage) - tu z kolei było szczerze i gorzko do bólu, ogromna klasa, masywna sludge&#39;owa energia, choć Williams i Bower kradli show kolegom, skupiając uwagę publiczności na sobie. Świetny występ, wciągnął mnie mocno.&#xA;&#xA;zespół na scenie&#xA;&#xA;bChaotian/b (Shrine Stage) - w zastępstwie za odwołany w ostatniej chwili występ Cattle Decapitation (chlip) pojawili się Duńczycy z Chaotian. Trio, z perkusistą-wokalistą, samookreśliło się w sposób następujący: &#34;Jesteśmy Chaotian, gramy death metal - gdybyście nie zauważyli&#34;, i - w istocie - tłukło death metal &#34;bezprzymiotnikowy&#34;, bardzo w konwencji, przyzwoicie oldskulowo. Nie znałem ich wcześniej, teraz znam, lubię i będę śledził.&#xA;&#xA;bArthur Brown/b (Shrine Stage) i bTraces to Nowhere/b (Sabbath Stage) - oba występy odwiedzone na chwilę - Arthur Brown, no bo kurde być tam i nie zobaczyć go choć przez moment, byłoby dziwnie ;) a Traces to Nowhere - tegoroczni wspólaureaci Road to Mystic - z powodów i muzycznych, i rodzinnych. Arthur od początku wprowadził publiczność w przedziwny, psychodeliczny lot, zaś stołeczni postmetalowcy malowali małą scenę klimatem - ku dużej satysfakcji publiczności, odbiór był bardzo ciepły, a grupa słuchaczy, mimo poważnej konkurencji, spora.&#xA;&#xA;bThe Bug/b (Park Stage) - na występach artystów z poprzedniego akapitu byłem tylko fragmentarycznie, gdyż na drugiej co do wielkości scenie zainstalował się The Bug. Publiczność relatywnie nieliczna (metale, zmęczone po występie Kinga Diamonda, w dużej części udały się na nocleg), ale dzięki temu występ miał atmosferę postapokaliptycznego, kosmicznego performance&#39;u, a basy wysadzały szyby pewnie gdzieś pod Kartuzami. Dla mnie - występ numer 1 spośród tych, które widziałem na festiwalu.&#xA;&#xA;artysta na scenie&#xA;&#xA;Drugi dzień układał się znacznie sensowniej pod względem marszruty, w związku z czym większość zaplanowanych koncertów obejrzałem w całości:&#xA;&#xA;bGrove Street/b (Shrine Stage), bEmbla/b (Sabbath Stage) - Na początek dnia rozgrzewka z brytyjskimi crossoverowcami - bujanko, energia, nadmuchiwane piłki latające w powietrzu, było fajnie, ale udałem się za ścianę na występ Embli w ramach &#34;duńskiego desantu&#34;. Post hardcore, intensywnością ocierający się chwilami wręcz o black metal, kipiący emocjami i energią. Trzeci z najlepszych gigów, które widziałem na Mysticu. Bardzo chętnie znów ich zobaczę!&#xA;&#xA;zespół na scenie&#xA;&#xA;bPaleface Swiss/b (Park Stage) - no nie wiem. Niby było spoko, odpowiednie proporcje wpierdolu i melodii (ze wskazaniem na to pierwsze), świetna współpraca wokalisty z publicznością, ale takie metal/deathcore&#39;owe klimaty, wokalnie ocierające się chwilami wręcz o okolice Slipknota, z gitarzystą, który grał nowocześnie, a wyglądał jak z 1985 roku, nie do końca mnie wciągnęły i - szczerze mówiąc - nie do końca rozumiałem, co artyści mieli na myśli. Ale zdaje się, że byłem w zdecydowanej mniejszości, bo przyjęcie było entuzjastyczne a młyn pod sceną - szalony.&#xA;&#xA;zespół na scenie&#xA;&#xA;bSlomosa/b (Desert Stage) - znów Norwegia, znów stoner, znów z dziewczyną na basie. Ale trochę inna jazda niż HB&amp;D z pierwszego dnia, mniej eklektyczna, bardziej klasyczna i osadzona w gatunkowej konwencji. Bardzo dobra energia, bardzo dobry koncert. Mimo nasilającego się deszczu pod sceną zabawa od początku do końca.&#xA;&#xA;zespół na scenie&#xA;&#xA;bVader/b (Park Stage) - Generał ze swoimi oficerami ;) w rocznicowym secie &#34;Litany&#34; - płyta odegrana od A do Z, z dużą ilością dymu i ognia (ogrzewającego marznącą na deszczu publiczność), wykonanie maszynowo perfekcyjne, starsi fani zachwyceni. Młodsi chyba też, ogólnie licznie zgromadzona publiczność przyjęła zespół godnie, mimo bardzo niesprzyjających warunków pogodowych. Słuchałem z przyjemnością, ale bez specjalnych wzmożeń emocjonalnych.&#xA;&#xA;scena, wystrzały z maszyn do dymu&#xA;&#xA;bPentagram (Desert Stage)/b - więcej takich wzmożeń miałem natomiast podczas koncertu Pentagram. Zresztą bardzo pozytywny odbiór był odczuwalny na całej widowni. Czy to za sprawą bezpretensjonalnego i luźnego grania klasyków doomu, czy może dzięki niezaprzeczalnej charyzmie i urokowi Bobby&#39;ego. Zapewne historia memiczna też jakoś przyczyniła się do większego zainteresowania zespołem wśród młodszych fanów, ale mam poczucie, że zdecydowana większość publiczności doskonale wiedziała, po co znalazła się pod sceną i świadomie odpuściła rzępolącą na głównej Apocalyptikę ;)&#xA;&#xA;zespół na scenie&#xA;&#xA;bBlood Fire Death/b (Park Stage) - tu z kolei pod drugą co do wielkości scena napakowane było po korek, bo i skład tribute bandu wykonującego numery Bathory był bardzo zacny. A wykonanie równie zacne. No i niejakie poruszenie wywołali goście (wśród nich m.in. Freddan - pierwszy basista Bathory, Kjetil Grutle, Attila Csihar, a także Nergal, który wzbudził poruszenie także domniemanym śpiewaniem z kartki/promptera) - niezależnie od gości, scenografii z płonącymi ogniami i rasowego blackowego wykonania numerów, prym wiódł Erik z Watain, pełniący rolę głównego wokalisty. Erik jeszcze powróci w tej opowieści. :)&#xA;&#xA;zespół na scenie&#xA;&#xA;bSepultura/b (Main Stage) - nie jestem szalikowcem Sepultury, lubię wcześniejsze nagrania, choć płyty z Derrickiem Greenem też diabłu spod ogona nie wypadły. Ostatni raz widziałem zespół na żywo w Proximie, kiedy - jak świadczy sam rozmiar sali - nie był na topie światowego metalu. Na Mysticu Sepultura pełniła rolę jednego z headlinerów (choć imprezie towarzyszyła dyskusja o tym, czy formalne gwiazdy są faktycznie gwiazdami, które były oczekiwane przez organizatorów i publiczność, czy może coś &#34;nie pykło&#34; w negocjacjach) i wywiązała się z niej godnie. Miks utworów nowszych i starszych (szczególnie w drugiej części koncertu) wypadł przyzwoicie, warstwa muzyczna super, wizualizacje godne dużej sceny, natomiast 50% energii odebrał występowi właśnie Green. Chłop jak dąb, a wyziew jak średnia topola. Poprawnie, ale bez szału.&#xA;&#xA;bTiamat/b (Park Stage) - Johan Edlund z kolegami zamykał wieczór i cały festiwal. I jeśli w przypadku Derricka Greena miałem zastrzeżenia do zbyt małego poziomu naładowania akumulatorów, to u Johana energia była wręcz ujemna. Już trzy lata temu na Summer Dying Loud trudno było mówić o dobrej kondycji wokalisty, ale na Mysticu można było mieć wrażenie, że nie zejdzie ze sceny o własnych siłach. Nieco więcej ognia wniósł powracający na chwilę na scenę Erik Danielsson (w &#34;The Sleeping Beauty&#34; - w ogóle repertuar z &#34;Clouds&#34; i &#34;Wildhoney&#34; stanowił trzon występu - z późniejszych płyt usłyszeliśmy tylko &#34;Divided&#34; i &#34;Vote for Love&#34;). Po tym koncercie przewartościowałem sobie chyba temat tego zespołu. To nie są już &#34;bodzy&#34; klimatycznego metalu, to nie jest nawiedzona jazda z ADKOS, która niegdyś wywołała nie lada konsternację w Spodku. Wspomniany występ na SDL był typowo zarobkowy, ale fajnie grał na sentymencie. Na Mysticu wykonawczo było gorzej - chwilami nieszczególnie równe wejścia, obecnego gitarzysty-odgrywacza za bardzo nie poważam, bo widzę i słyszę, co gra nie tak, a gdzie popisuje się ponad miarę swoich faktycznych możliwości ;) Johan połowicznie na scenie, połowicznie w zaświatach, ale wybaczałem mu nawet zapominanie tekstu, gdyż doszedłem do wniosku, że oni są po prostu na etapie luźnego wspólnego grania starych numerów, trochę żeby mieć na życie (kilka festiwali w roku i wystarczy), a trochę - prawdopodobnie - po prostu dla jakiejś tam przyjemności grania razem. Są jak starzy znajomi, do których wpadasz na próbę albo gig w pubie i luźno (choć niekoniecznie wybitnie) grają numery, które lubisz. I po odrzuceniu całego tego anturażu i bagażu oczekiwań - było po prostu spoko, Johan wokalnie bez dramatu, nawet w mocniejszych partiach, czyste dość czysto, po prostu fajny koncert, który mogli docenić fani, a za takowego uważam się od bardzo dawna. Niech Edlund dba o siebie, robi to co lubi, niech mu greckie słońce świeci i będzie ok, póki zdrowia starczy. &#xA;&#xA;zespół na scenie&#xA;&#xA;muzyka]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/fjyd5HEUr5N6/5jpQXFYB9TX6EPCUJs6dLxJpeqVQ5guiCig1O4F0.jpg" alt="brama wejściowa"></p>

<p>Na Mystic Festival udało mi się dotrzeć po raz pierwszy. W zasadzie impreza była taka, jakiej się spodziewałem, może z wyjątkiem tego, że przestrzeń robiła wrażenie nieco bardziej kompaktowej niż w moich wyobrażeniach, co miało zalety (odległość między najbardziej oddalonymi scenami to maksymalnie kilka minut) i wady (bywało bardzo ciasno – szczególnie na najmniejszej Sabbath Stage, ale i na dużej, plenerowej Park Stage, która jednak okazała się zbyt mała na niektóre umieszczone tam w lineupie zespoły). Atmosfera super, jedzenie bdb, piwo okropne, muzyka znakomita, podziemna strefa VHS Hell frapująca, miłych spotkań towarzyskich kilka (niewiele jak na skalę imprezy), ale za to wartościowych!</p>



<p>Co udało mi się zobaczyć przez 2 dni obecności na festiwalu?</p>

<p>W piątek harmonogram miałem nieco chaotyczny, a część interesujących mnie koncertów mocno się nakładała (co zaznaczam poniżej).</p>

<p><b>Heave Blood and Die</b> (Desert Stage) – świetna norweska mieszanka postpunka ze stonerem, dzieciaki wyglądające jak zespół licealny, a grające jak starzy wyjadacze. Flagi LBTQ i Palestyny dodawały kontekstu pozamuzycznego. Świetny występ.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/ThChDaGMhIWf/LbPUt6Ji9N1W8PxMT6Ek7jwUYLhygxNDGyJ6XpKE.jpg" alt="zespół na scenie"></p>

<p><b>Thantifaxath</b> (Sabbath Stage) – tu niestety dość krótka bytność, mniej więcej połowa występu, a żałuję, bo zakapturzony miks niebanalnego metalu z jazzem i cholerawieczym, był znakomity (gdzieś z tyłu głowy miałem skojarzenia z Imperial Triumphant). W pewnym momencie polecieli na pełnym “Red”, co sprawiło mi niezwykłą przyjemność. Zespół do uważnego śledzenia. Może kiedyś uda się ich zobaczyć na spokojnie i w większym miejscu.</p>

<p><b>Stray From The Path</b> (Park Stage) – obejrzany fragment, sprawne hardcore&#39;owe granie, bez sprawdzania można było zgadnąć, że są z NYC :) – natomiast zespół, po tegorocznych koncertach, zakończy działalność.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/tOByPNCwJNBi/Nvu4EHw9tckwlf1JMOQAmfAsLaAOsyv7ulgUGgEP.jpg" alt="zespół na scenie"></p>

<p><b>Green Lung</b> (Main Stage) – pierwsza i przedostatnia wizyta przy głównej scenie, gdzie lineup wyjątkowo mało mnie interesował. Brytyjczycy z przyzwoitym już dorobkiem trzech płyt i epki, zasunęli wyjątkowo stylowy miks średnio/późnosabbathowskiego riffowania z okultystycznym klimatem. W piosenkach wiedźmy z lasu, pod sceną chmura dymu z innych liści. Dla mnie zdecydowanie jeden z najlepszych występów festiwalu. I jednocześnie – subiektywnie – wtopa organizacyjna, bo dokładnie w tym samym oknie czasowym na Desert Stage grały doomowe wróżki z Faetooth, których występ ominąłem.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/BdAAQ7hSr2qo/ScBLrebrMs6F0eYo2wUkRxcozfHTe6baiVZVwK9P.jpg" alt="zespół na scenie"></p>

<p><b>Celestial Sanctuary</b> (Shrine Stage) – tu dotarłem z pewnym opóźnieniem i tak jak w przypadku Thantifaxath widziałem pierwsze pół występu, tak tutaj – drugie. Fajny death metal, bezpretensjonalny, czasem mocno do przodu, czasem trochę z groovem, czasem przybreakdownowane klasycznie – zupełnie nie było się do czego przyczepić, a noga tupała sama.</p>

<p><b>Cobra the Impaler</b> (Desert Stage) – odnotowuję pro forma, bo widziałem w przelocie. “Czy możemy mieć klasycznego Mastodona w domu?” – no niby możemy, niby fajnie, tylko w sumie po co? I – oceniając przynajmniej po tym krótkim fragmencie, który zobaczyłem – konfrontacji z oryginałem absolutnie nie wytrzymuje. Niemniej do płyt będę wracał, bo są fajną muzyką tła w duchu “co by było gdyby?” i bujają przyjemnie.</p>

<p><b>Eyehategod</b> (Desert Stage) – tu z kolei było szczerze i gorzko do bólu, ogromna klasa, masywna sludge&#39;owa energia, choć Williams i Bower kradli show kolegom, skupiając uwagę publiczności na sobie. Świetny występ, wciągnął mnie mocno.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/w4xf5Oj18GO7/pUfkJh73pniQeQwtlJHufVIa9grSNR1n1FsmBSQG.jpg" alt="zespół na scenie"></p>

<p><b>Chaotian</b> (Shrine Stage) – w zastępstwie za odwołany w ostatniej chwili występ Cattle Decapitation (chlip) pojawili się Duńczycy z Chaotian. Trio, z perkusistą-wokalistą, samookreśliło się w sposób następujący: “Jesteśmy Chaotian, gramy death metal – gdybyście nie zauważyli”, i – w istocie – tłukło death metal “bezprzymiotnikowy”, bardzo w konwencji, przyzwoicie oldskulowo. Nie znałem ich wcześniej, teraz znam, lubię i będę śledził.</p>

<p><b>Arthur Brown</b> (Shrine Stage) i <b>Traces to Nowhere</b> (Sabbath Stage) – oba występy odwiedzone na chwilę – Arthur Brown, no bo kurde być tam i nie zobaczyć go choć przez moment, byłoby dziwnie ;) a Traces to Nowhere – tegoroczni wspólaureaci Road to Mystic – z powodów i muzycznych, i rodzinnych. Arthur od początku wprowadził publiczność w przedziwny, psychodeliczny lot, zaś stołeczni postmetalowcy malowali małą scenę klimatem – ku dużej satysfakcji publiczności, odbiór był bardzo ciepły, a grupa słuchaczy, mimo poważnej konkurencji, spora.</p>

<p><b>The Bug</b> (Park Stage) – na występach artystów z poprzedniego akapitu byłem tylko fragmentarycznie, gdyż na drugiej co do wielkości scenie zainstalował się The Bug. Publiczność relatywnie nieliczna (metale, zmęczone po występie Kinga Diamonda, w dużej części udały się na nocleg), ale dzięki temu występ miał atmosferę postapokaliptycznego, kosmicznego performance&#39;u, a basy wysadzały szyby pewnie gdzieś pod Kartuzami. Dla mnie – występ numer 1 spośród tych, które widziałem na festiwalu.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/iOCMiDAbTI3d/Tz3HYYMemOO0GZpL6vicPFXSLqUfUa907sgTy8Ss.jpg" alt="artysta na scenie"></p>

<p>Drugi dzień układał się znacznie sensowniej pod względem marszruty, w związku z czym większość zaplanowanych koncertów obejrzałem w całości:</p>

<p><b>Grove Street</b> (Shrine Stage), <b>Embla</b> (Sabbath Stage) – Na początek dnia rozgrzewka z brytyjskimi crossoverowcami – bujanko, energia, nadmuchiwane piłki latające w powietrzu, było fajnie, ale udałem się za ścianę na występ Embli w ramach “duńskiego desantu”. Post hardcore, intensywnością ocierający się chwilami wręcz o black metal, kipiący emocjami i energią. Trzeci z najlepszych gigów, które widziałem na Mysticu. Bardzo chętnie znów ich zobaczę!</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/d9V1HAcM3Ony/2rUR5UirO9cxY59hsbkkCfjtiKMMUxl6E18RhN61.jpg" alt="zespół na scenie"></p>

<p><b>Paleface Swiss</b> (Park Stage) – no nie wiem. Niby było spoko, odpowiednie proporcje wpierdolu i melodii (ze wskazaniem na to pierwsze), świetna współpraca wokalisty z publicznością, ale takie metal/deathcore&#39;owe klimaty, wokalnie ocierające się chwilami wręcz o okolice Slipknota, z gitarzystą, który grał nowocześnie, a wyglądał jak z 1985 roku, nie do końca mnie wciągnęły i – szczerze mówiąc – nie do końca rozumiałem, co artyści mieli na myśli. Ale zdaje się, że byłem w zdecydowanej mniejszości, bo przyjęcie było entuzjastyczne a młyn pod sceną – szalony.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/vqOqG9wGEyCh/4qojir9CJEKSxNJ6zwq7WNt2Qd4P5fMKCqcwLwIx.jpg" alt="zespół na scenie"></p>

<p><b>Slomosa</b> (Desert Stage) – znów Norwegia, znów stoner, znów z dziewczyną na basie. Ale trochę inna jazda niż HB&amp;D z pierwszego dnia, mniej eklektyczna, bardziej klasyczna i osadzona w gatunkowej konwencji. Bardzo dobra energia, bardzo dobry koncert. Mimo nasilającego się deszczu pod sceną zabawa od początku do końca.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/f6mFPR7tubZ9/iVbVb9y25iSOJrXSrq5CB6nVHkr8pjAxYNDY6Il3.jpg" alt="zespół na scenie"></p>

<p><b>Vader</b> (Park Stage) – Generał ze swoimi oficerami ;) w rocznicowym secie “Litany” – płyta odegrana od A do Z, z dużą ilością dymu i ognia (ogrzewającego marznącą na deszczu publiczność), wykonanie maszynowo perfekcyjne, starsi fani zachwyceni. Młodsi chyba też, ogólnie licznie zgromadzona publiczność przyjęła zespół godnie, mimo bardzo niesprzyjających warunków pogodowych. Słuchałem z przyjemnością, ale bez specjalnych wzmożeń emocjonalnych.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/f04OJxxJY3ew/L2Iz6zvjh1kcOisourEcoDa4XRbrVKseLrUEBhHs.jpg" alt="scena, wystrzały z maszyn do dymu"></p>

<p><b>Pentagram (Desert Stage)</b> – więcej takich wzmożeń miałem natomiast podczas koncertu Pentagram. Zresztą bardzo pozytywny odbiór był odczuwalny na całej widowni. Czy to za sprawą bezpretensjonalnego i luźnego grania klasyków doomu, czy może dzięki niezaprzeczalnej charyzmie i urokowi Bobby&#39;ego. Zapewne historia memiczna też jakoś przyczyniła się do większego zainteresowania zespołem wśród młodszych fanów, ale mam poczucie, że zdecydowana większość publiczności doskonale wiedziała, po co znalazła się pod sceną i świadomie odpuściła rzępolącą na głównej Apocalyptikę ;)</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/N3ZEqYW8SQTW/GfFwJ6HnGONoAbP3zBwpKK5ZtzCJ6mfHprjDiO8n.jpg" alt="zespół na scenie"></p>

<p><b>Blood Fire Death</b> (Park Stage) – tu z kolei pod drugą co do wielkości scena napakowane było po korek, bo i skład tribute bandu wykonującego numery Bathory był bardzo zacny. A wykonanie równie zacne. No i niejakie poruszenie wywołali goście (wśród nich m.in. Freddan – pierwszy basista Bathory, Kjetil Grutle, Attila Csihar, a także Nergal, który wzbudził poruszenie także domniemanym śpiewaniem z kartki/promptera) – niezależnie od gości, scenografii z płonącymi ogniami i rasowego blackowego wykonania numerów, prym wiódł Erik z Watain, pełniący rolę głównego wokalisty. Erik jeszcze powróci w tej opowieści. :)</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/OI2qsGvlJXf6/YXfgPtWm3AmxnG68GOSxaBLJ7jlacfaPo3BHw7U4.jpg" alt="zespół na scenie"></p>

<p><b>Sepultura</b> (Main Stage) – nie jestem szalikowcem Sepultury, lubię wcześniejsze nagrania, choć płyty z Derrickiem Greenem też diabłu spod ogona nie wypadły. Ostatni raz widziałem zespół na żywo w Proximie, kiedy – jak świadczy sam rozmiar sali – nie był na topie światowego metalu. Na Mysticu Sepultura pełniła rolę jednego z headlinerów (choć imprezie towarzyszyła dyskusja o tym, czy formalne gwiazdy są faktycznie gwiazdami, które były oczekiwane przez organizatorów i publiczność, czy może coś “nie pykło” w negocjacjach) i wywiązała się z niej godnie. Miks utworów nowszych i starszych (szczególnie w drugiej części koncertu) wypadł przyzwoicie, warstwa muzyczna super, wizualizacje godne dużej sceny, natomiast 50% energii odebrał występowi właśnie Green. Chłop jak dąb, a wyziew jak średnia topola. Poprawnie, ale bez szału.</p>

<p><b>Tiamat</b> (Park Stage) – Johan Edlund z kolegami zamykał wieczór i cały festiwal. I jeśli w przypadku Derricka Greena miałem zastrzeżenia do zbyt małego poziomu naładowania akumulatorów, to u Johana energia była wręcz ujemna. Już trzy lata temu na Summer Dying Loud trudno było mówić o dobrej kondycji wokalisty, ale na Mysticu można było mieć wrażenie, że nie zejdzie ze sceny o własnych siłach. Nieco więcej ognia wniósł powracający na chwilę na scenę Erik Danielsson (w “The Sleeping Beauty” – w ogóle repertuar z “Clouds” i “Wildhoney” stanowił trzon występu – z późniejszych płyt usłyszeliśmy tylko “Divided” i “Vote for Love”). Po tym koncercie przewartościowałem sobie chyba temat tego zespołu. To nie są już “bodzy” klimatycznego metalu, to nie jest nawiedzona jazda z ADKOS, która niegdyś wywołała nie lada konsternację w Spodku. Wspomniany występ na SDL był typowo zarobkowy, ale fajnie grał na sentymencie. Na Mysticu wykonawczo było gorzej – chwilami nieszczególnie równe wejścia, obecnego gitarzysty-odgrywacza za bardzo nie poważam, bo widzę i słyszę, co gra nie tak, a gdzie popisuje się ponad miarę swoich faktycznych możliwości ;) Johan połowicznie na scenie, połowicznie w zaświatach, ale wybaczałem mu nawet zapominanie tekstu, gdyż doszedłem do wniosku, że oni są po prostu na etapie luźnego wspólnego grania starych numerów, trochę żeby mieć na życie (kilka festiwali w roku i wystarczy), a trochę – prawdopodobnie – po prostu dla jakiejś tam przyjemności grania razem. Są jak starzy znajomi, do których wpadasz na próbę albo gig w pubie i luźno (choć niekoniecznie wybitnie) grają numery, które lubisz. I po odrzuceniu całego tego anturażu i bagażu oczekiwań – było po prostu spoko, Johan wokalnie bez dramatu, nawet w mocniejszych partiach, czyste dość czysto, po prostu fajny koncert, który mogli docenić fani, a za takowego uważam się od bardzo dawna. Niech Edlund dba o siebie, robi to co lubi, niech mu greckie słońce świeci i będzie ok, póki zdrowia starczy.</p>

<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/4f692c7f1-e20d1b/UHK3wD6IgXnF/HFgGqi2fowprI0s0sHAA7IxrTXAt3FwlZ8FJTaCb.jpg" alt="zespół na scenie"></p>

<p><a href="/kalisz79/tag:muzyka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">muzyka</span></a></p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://writefreely.pl/kalisz79/mystic-festival-2025-piatek-sobota</guid>
      <pubDate>Tue, 10 Jun 2025 14:26:35 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Płytowe podsumowanie 2024</title>
      <link>https://writefreely.pl/kalisz79/plytowe-podsumowanie-2024</link>
      <description>&lt;![CDATA[Fragment okładki Spectral Voice - &#34;Sparagmos&#34;&#xA;&#xA;Krótko i na temat - płyty, które pewnie zostaną ze mną na dłużej. Kolejność w sekcjach raczej dowolna. &#34;Niezalowców&#34; przepraszam za linkowanie do YouTube&#39;a, ale serwisy mostkujące, jak widać po poprzednim podsumowaniu, są zawodne w dłuższej perspektywie. Zapewne o czymś zapomniałem i coś przegapiłem, ale co zrobić, nadrobię w przyszłym roku.&#xA;&#xA;!--more--&#xA;&#xA;bWspaniała szóstka:/b&#xA;&#xA;bUlver/b - Liminal Animals&#xA;&#xA;&#34;Flowers...&#34; było pierwszą płytą w dorobku Ulver, która mnie znudziła i odrzuciła (bo nie było na niej absolutnie niczego nowego). Na &#34;Liminal Animals&#34; jest wyłącznie &#34;staro&#34;, ale z jaką klasą!&#xA;&#xA;iframe width=&#34;560&#34; height=&#34;315&#34; src=&#34;https://www.youtube.com/embed/9ydh26UC5AA?si=27wEuZuXFJNghSak&#34; title=&#34;YouTube video player&#34; frameborder=&#34;0&#34; allow=&#34;accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share&#34; referrerpolicy=&#34;strict-origin-when-cross-origin&#34; allowfullscreen/iframe&#xA;&#xA;bJerry Cantrell/b - I Want Blood&#xA;&#xA;Jerry (z Gregiem) dowozi na niezmiennie bardzo wysokim poziomie. O takie AiC nic nie robiłem. ;)&#xA;&#xA;iframe width=&#34;560&#34; height=&#34;315&#34; src=&#34;https://www.youtube.com/embed/9tGyIln0-pw?si=ASwIRBLqxcQoOed0&#34; title=&#34;YouTube video player&#34; frameborder=&#34;0&#34; allow=&#34;accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share&#34; referrerpolicy=&#34;strict-origin-when-cross-origin&#34; allowfullscreen/iframe&#xA;&#xA;bChat Pile/b - Cool World&#xA;&#xA;Depresyjna nuta z amerykańskiego Radomia.&#xA;&#xA;iframe width=&#34;560&#34; height=&#34;315&#34; src=&#34;https://www.youtube.com/embed/imc6v2s5p48?si=MxGOpEuDr5vVeNO&#34; title=&#34;YouTube video player&#34; frameborder=&#34;0&#34; allow=&#34;accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share&#34; referrerpolicy=&#34;strict-origin-when-cross-origin&#34; allowfullscreen/iframe&#xA;&#xA;bBlood Incantation/b - Absolute Elsewhere&#xA;&#xA;Death metal + Eloy? Nie mówię nie. ;) Jak nie znasz, to polecam obejrzeć całe, zdziwisz się (albo nie):&#xA;&#xA;iframe width=&#34;560&#34; height=&#34;315&#34; src=&#34;https://www.youtube.com/embed/6N4rLtjPzH0?si=uzTVRd3sy2nZqb&#34; title=&#34;YouTube video player&#34; frameborder=&#34;0&#34; allow=&#34;accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share&#34; referrerpolicy=&#34;strict-origin-when-cross-origin&#34; allowfullscreen/iframe&#xA;&#xA;bDavid Gilmour/b - Luck and Strange&#xA;&#xA;Płyta na luzie, bez zadęcia, bez pinkfloydowania, ale za to jest na niej jedna z Solówek Gilmoura [tm]. Plus świetne numery z córką Davida na wokalu (i harfie). Np. ten:&#xA;&#xA;iframe width=&#34;560&#34; height=&#34;315&#34; src=&#34;https://www.youtube.com/embed/A9qdvkx9E3o?si=ht8FNrUHAQuPNVJ&#34; title=&#34;YouTube video player&#34; frameborder=&#34;0&#34; allow=&#34;accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share&#34; referrerpolicy=&#34;strict-origin-when-cross-origin&#34; allowfullscreen/iframe&#xA;&#xA;bSpectral Voice/b - Sparagmos&#xA;&#xA;Świetny death-doom w starym stylu \m/ Muzyka niemodna i wspaniała.&#xA;&#xA;iframe width=&#34;560&#34; height=&#34;315&#34; src=&#34;https://www.youtube.com/embed/2ZsRzGYwa-c?si=UcLWuIpAPAXXKNnV&#34; title=&#34;YouTube video player&#34; frameborder=&#34;0&#34; allow=&#34;accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share&#34; referrerpolicy=&#34;strict-origin-when-cross-origin&#34; allowfullscreen/iframe&#xA;&#xA;bBardzo fajnie:/b&#xA;liOccults - Rituals&#xA;liA Place to Bury Strangers - Synthesizer&#xA;liChain Cult - Harm Reduction&#xA;liZørza - Hellven&#xA;liAkira Kosemura, Lawrence English - Selene&#xA;liDarkthrone - It Beckons Us All&#xA;liTraces To Nowhere - Lost Tribe&#xA;liFiasko - Amok.komA&#xA;liBlaze of Perdition - Upharsin&#xA;liWhores. - War&#xA;liDecadent Fun Club - OKO&#xA;liPaysage d&#39;Hiver - Die Berge&#xA;liShagreen - Almost Gone&#xA;liAlex Henry Foster, Momoka Tobari - Kimiyo&#xA;liAgonised Too - Summer Suffering&#xA;&#xA;bFajnie:/b&#xA;liKerry King - From Hell I Rise&#xA;liSault - Acts of Faith&#xA;liWędrowcy~Tułacze~Zbiegi - Droga do domu&#xA;liBody Count - Merciless&#xA;liRosalie Cunningham - To Shoot Another Day&#xA;liNachtmystium - Blight Privilege&#xA;liAluk Todolo - Lux&#xA;liHigh Parasite - Forever We Burn&#xA;liOranssi Pazuzu - Muuntautuja&#xA;liGallileous - Dancing Ash&#xA;liDaemonolith - The Monolithic Cult of Death&#xA;&#xA;bNie wiem, po co xD - płyty zbędne i hajpowane po próżnicy:/b&#xA;liThe Cure - Songs of a Lost World&#xA;liNick Cave - Wild God&#xA;&#xA;bSuplement - koncertowa topka/b&#xA;&#xA;Właściwie bnie byłem w tym roku na ani jednym złym koncercie/b (a było ich dwadzieścia parę plus trzy festiwale - not great, not terrible) ale poniżej top 14 tych, które albo po prostu były super, albo - w niektórych przypadkach - okazały się zupełnie nieprzewidzianym zaskoczeniem. Kolejność mniej przypadkowa, ale nadal luźna (gdzieniegdzie całe sety, gdzieniegdzie wyróżnione poszczególne zespoły):&#xA;&#xA;liManbryne/Medico Peste/Loathfinder - Warszawa, &#34;Odessa&#34;&#xA;liFuria/Gaahl&#39;s Wyrd/Aluk Todolo - Warszawa, &#34;Progresja&#34;&#xA;liSkalpel - Warszawa, &#34;Palladium&#34;&#xA;liBlaze of Perdition/Totenmesse - Warszawa, &#34;Hydrozagadka&#34;&#xA;liNarodowa Orkiestra Ukrainy (Bortnianski, Polevá [!], Stankowycz, Dvořák) - Warszawa, Filharmonia Narodowa&#xA;liSusan Alcorn na festiwalu Ad Libitum - Warszawa, &#34;Hashtag Lab&#34;&#xA;liDJ Lenar i Stockholm Saxophone Quartet (osobno;)) na Warszawskiej Jesieni - Warszawa, &#34;Pardon, To Tu&#34;&#xA;liConvulse na festiwalu Summer Dying Loud - Aleksandrów Łódzki&#xA;liThe Cult - Warszawa, &#34;Letnia Scena Progresji&#34;&#xA;liKaelan Mikla - Warszawa, &#34;Hydrozagadka&#34;&#xA;liSamael/Shining - Warszawa, &#34;Progresja&#34;&#xA;liGruzja/Wielki Mrok/Królówczana Smuga - Warszawa, &#34;Hydrozagadka&#34;&#xA;liSad Smiles - Warszawa, &#34;Ośrodek Kultury OKO&#34;&#xA;liFiasko - Warszawa, &#34;Chmury&#34; (dwa razy, ale w styczniu chyba fajniej)&#xA;&#xA;Więcej koncertów na zdjęciach i w mikrorecenzjach tu: a href=&#34;https://pixel.pol.social/@kalisz79&#34; target=&#34;blank&#34;[moje konto na Pixelfed]/a&#xA;&#xA;muzyka&#xA;]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p><img src="https://pixey.org/storage/m/_v2/533633659229167933/9da63c77d-bc90ba/SQYgjrRtQQZi/l1A44ifxcInpEJz0gXwBQkKtJF5O8cNyzjPH946F.jpg"></p>

<p>Krótko i na temat – płyty, które pewnie zostaną ze mną na dłużej. Kolejność w sekcjach raczej dowolna. “Niezalowców” przepraszam za linkowanie do YouTube&#39;a, ale serwisy mostkujące, jak widać po poprzednim podsumowaniu, są zawodne w dłuższej perspektywie. Zapewne o czymś zapomniałem i coś przegapiłem, ale co zrobić, nadrobię w przyszłym roku.</p>



<p><b>Wspaniała szóstka:</b></p>

<p><b>Ulver</b> – Liminal Animals</p>

<p>“Flowers...” było pierwszą płytą w dorobku Ulver, która mnie znudziła i odrzuciła (bo nie było na niej absolutnie niczego nowego). Na “Liminal Animals” jest wyłącznie “staro”, ale z jaką klasą!</p>

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/9ydh26UC5AA?si=27wEuZuXFJNghSak" title="YouTube video player" frameborder="0" allowfullscreen=""></iframe>

<p><b>Jerry Cantrell</b> – I Want Blood</p>

<p>Jerry (z Gregiem) dowozi na niezmiennie bardzo wysokim poziomie. O takie AiC nic nie robiłem. ;)</p>

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/9tGyIln0-pw?si=ASwIRBLqxcQoOed0" title="YouTube video player" frameborder="0" allowfullscreen=""></iframe>

<p><b>Chat Pile</b> – Cool World</p>

<p>Depresyjna nuta z amerykańskiego Radomia.</p>

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/imc6v2s5p48?si=MxGOpEuD_r5vVeNO" title="YouTube video player" frameborder="0" allowfullscreen=""></iframe>

<p><b>Blood Incantation</b> – Absolute Elsewhere</p>

<p>Death metal + Eloy? Nie mówię nie. ;) Jak nie znasz, to polecam obejrzeć całe, zdziwisz się (albo nie):</p>

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/6N4rLtjPzH0?si=uzTVRd3sy2n_Zq_b" title="YouTube video player" frameborder="0" allowfullscreen=""></iframe>

<p><b>David Gilmour</b> – Luck and Strange</p>

<p>Płyta na luzie, bez zadęcia, bez pinkfloydowania, ale za to jest na niej jedna z Solówek Gilmoura [tm]. Plus świetne numery z córką Davida na wokalu (i harfie). Np. ten:</p>

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/A9qdvkx9E3o?si=ht8FNrUHAQu_PNVJ" title="YouTube video player" frameborder="0" allowfullscreen=""></iframe>

<p><b>Spectral Voice</b> – Sparagmos</p>

<p>Świetny death-doom w starym stylu \m/ Muzyka niemodna i wspaniała.</p>

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/2ZsRzGYwa-c?si=UcLWuIpAPAXXKNnV" title="YouTube video player" frameborder="0" allowfullscreen=""></iframe>

<p><b>Bardzo fajnie:</b>
<li>Occults – Rituals
<li>A Place to Bury Strangers – Synthesizer
<li>Chain Cult – Harm Reduction
<li>Zørza – Hellven
<li>Akira Kosemura, Lawrence English – Selene
<li>Darkthrone – It Beckons Us All
<li>Traces To Nowhere – Lost Tribe
<li>Fiasko – Amok.komA
<li>Blaze of Perdition – Upharsin
<li>Whores. – War
<li>Decadent Fun Club – OKO
<li>Paysage d&#39;Hiver – Die Berge
<li>Shagreen – Almost Gone
<li>Alex Henry Foster, Momoka Tobari – Kimiyo
<li>Agonised Too – Summer Suffering</p>

<p><b>Fajnie:</b>
<li>Kerry King – From Hell I Rise
<li>Sault – Acts of Faith
<li>Wędrowcy~Tułacze~Zbiegi – Droga do domu
<li>Body Count – Merciless
<li>Rosalie Cunningham – To Shoot Another Day
<li>Nachtmystium – Blight Privilege
<li>Aluk Todolo – Lux
<li>High Parasite – Forever We Burn
<li>Oranssi Pazuzu – Muuntautuja
<li>Gallileous – Dancing Ash
<li>Daemonolith – The Monolithic Cult of Death</p>

<p><b>Nie wiem, po co xD – płyty zbędne i hajpowane po próżnicy:</b>
<li>The Cure – Songs of a Lost World
<li>Nick Cave – Wild God</p>

<p><b>Suplement – koncertowa topka</b></p>

<p>Właściwie <b>nie byłem w tym roku na ani jednym złym koncercie</b> (a było ich dwadzieścia parę plus trzy festiwale – not great, not terrible) ale poniżej top 14 tych, które albo po prostu były super, albo – w niektórych przypadkach – okazały się zupełnie nieprzewidzianym zaskoczeniem. Kolejność mniej przypadkowa, ale nadal luźna (gdzieniegdzie całe sety, gdzieniegdzie wyróżnione poszczególne zespoły):</p>

<p><li>Manbryne/Medico Peste/Loathfinder – Warszawa, “Odessa”
<li>Furia/Gaahl&#39;s Wyrd/Aluk Todolo – Warszawa, “Progresja”
<li>Skalpel – Warszawa, “Palladium”
<li>Blaze of Perdition/Totenmesse – Warszawa, “Hydrozagadka”
<li>Narodowa Orkiestra Ukrainy (Bortnianski, Polevá [!], Stankowycz, Dvořák) – Warszawa, Filharmonia Narodowa
<li>Susan Alcorn na festiwalu Ad Libitum – Warszawa, “Hashtag Lab”
<li>DJ Lenar i Stockholm Saxophone Quartet (osobno;)) na Warszawskiej Jesieni – Warszawa, “Pardon, To Tu”
<li>Convulse na festiwalu Summer Dying Loud – Aleksandrów Łódzki
<li>The Cult – Warszawa, “Letnia Scena Progresji”
<li>Kaelan Mikla – Warszawa, “Hydrozagadka”
<li>Samael/Shining – Warszawa, “Progresja”
<li>Gruzja/Wielki Mrok/Królówczana Smuga – Warszawa, “Hydrozagadka”
<li>Sad Smiles – Warszawa, “Ośrodek Kultury OKO”
<li>Fiasko – Warszawa, “Chmury” (dwa razy, ale w styczniu chyba fajniej)</p>

<p>Więcej koncertów na zdjęciach i w mikrorecenzjach tu: <a href="https://pixel.pol.social/@kalisz79" target="_blank" rel="nofollow noopener">[moje konto na Pixelfed]</a></p>

<p><a href="/kalisz79/tag:muzyka" class="hashtag" rel="nofollow"><span>#</span><span class="p-category">muzyka</span></a></p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://writefreely.pl/kalisz79/plytowe-podsumowanie-2024</guid>
      <pubDate>Mon, 30 Dec 2024 11:50:42 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>