Kilka zdań o Poradniku bezpieczeństwa

Dostałem (podobnie jak “wszystkie gospodarstwa domowe w Polsce” rządowy Poradnik bezpieczeństwa. Sama broszura nie jest w Europie niczym wyjątkowym – podobne publikacje już jakiś czas temu pojawiły się m.in. w Szwecji i Niemczech (ta ostatnia była wydana także w języku polskim; nasza publikacja rzekomo także ma inne wersje językowe, ale na podanej stronie www ich nie znalazłem). Poradnik ewidentnie skierowany jest do osób, które na chwilę obecną nie mają zielonego pojęcia jak się przygotować i jak się zachować w sytuacji kryzysu. Omawia podstawowe kwestie, każde zagadnienie to mniej więcej dwie strony druku (wraz z obrazkami) – więc siłą rzeczy każdy temat musi być potraktowany pobieżnie, raczej jako zasygnalizowanie problemu. Dodatkowo zakres tematyczny broszury jest bardzo szeroki – od pożaru, poprzez blackout, powódź, atak bombowy i chemiczny po cyberprzestępczość. Całkiem nieźle została przedstawiona kwestia pierwszej pomocy; aż 4 strony – jak na tę publikację naprawdę sporo. Dla odmiany higiena w kryzysie, bardzo istotna kwestia choćby pod kątem epidemicznym, to ledwie kilka ogólnikowych zdań.

Poradnik dużą wiarę pokłada w działaniu służb i sprawności systemu obrony – “działa system ochrony ludności”, “prowadzi lokalne centrum zarządzania kryzysowego”, zachęty do korzystania ze schronów (macie w swojej okolicy?), “służby komunalne poinformują Cię” itp. Chciałbym podzielać wiarę autorów w skuteczność i efektywność działań naszych służb. Kwestię polecania publicznych mediów jako godnych zaufania przemilczę.

Z drugiej strony w Poradniku jest sporo wartych zapamiętania aspektów – choćby zaopiekowanie się osobami starszymi i zwierzętami (także gospodarskimi!), wyposażenia domu w gaśnicę i koc gaśniczy (kto z Was ma?), pobranie map offline (ja skłaniałbym się bardziej w stronę papierowych) czy kwestia rozmawiania o zagrożeniach z dziećmi.

Lakoniczność broszury jest jej największą wadą. Ale ile osób przeczytałoby opasłe, drobiazgowe tomiszcze omawiające dziesiątki zagadnień? I z pewnością lepiej, by przeciętny obywatel sięgnął do tego tekstu, niż do porad jutubowych prepperów typu “kup broń i sam zdobądź potrzebne rzeczy” albo “naucz się zastawiać pułapki i upoluj jelenia”