<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>fruktozaur</title>
    <link>https://writefreely.pl/fruktozaur/</link>
    <description>Artysta znany jako @fruktozaur@mastodon.com.pl</description>
    <pubDate>Fri, 01 May 2026 02:16:58 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>Wczoraj miałem urodziny.</title>
      <link>https://writefreely.pl/fruktozaur/wczoraj-mialem-urodziny</link>
      <description>&lt;![CDATA[Wczoraj miałem urodziny. &#xA;&#xA;Skończyłem czterdzieści pięć lat. &#xA;&#xA;Trochę to do mnie nie dociera jeszcze - kiedy myślę &#34;chłop po czterdziestce&#34; to wyobrażam sobie jakiegoś poważnego typa w garniturze i z neseserem, jadącego samochodem do pracy. Patrzę w lustro i nie widzę żadnego podobieństwa.&#xA;&#xA;Kryzys wieku średniego bierze się podobno z poczucia straconego czasu i świadomości nieuchronnie nadciągającego końca. Jeśli tak,  to w tym momencie tkwię w nim bardzo głęboko.]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj miałem urodziny.</p>

<p>Skończyłem czterdzieści pięć lat.</p>

<p>Trochę to do mnie nie dociera jeszcze – kiedy myślę “chłop po czterdziestce” to wyobrażam sobie jakiegoś poważnego typa w garniturze i z neseserem, jadącego samochodem do pracy. Patrzę w lustro i nie widzę żadnego podobieństwa.</p>

<p>Kryzys wieku średniego bierze się podobno z poczucia straconego czasu i świadomości nieuchronnie nadciągającego końca. Jeśli tak,  to w tym momencie tkwię w nim bardzo głęboko.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://writefreely.pl/fruktozaur/wczoraj-mialem-urodziny</guid>
      <pubDate>Tue, 11 Feb 2025 04:59:29 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Rant na fajerwerki (ze środka niczego)</title>
      <link>https://writefreely.pl/fruktozaur/rant-ze-srodka-niczego</link>
      <description>&lt;![CDATA[Piszę te słowa siedząc przy stole w małej kuchni. Kuchnia mieści się w drewnianym domku, a drewniany domek leży gdzieś w środku niczego. To będzie wpis o tym dlaczego się tu znalazłem.&#xA;&#xA;Ponad cztery lata temu przygarnęliśmy z żoną psa z fundacji zbierającej szczeniaki po wsiach.&#xA;&#xA;Piksel jest niedużym, rudym kundelkiem. Ci którzy go znają mówią, że ma &#34;charakter&#34; - charakter objawiający się głównie reagowaniem agresją lękową na wszystkie przechodzące psy i mężczyzn.&#xA;&#xA;Ale nie zawsze tak było. &#xA;&#xA;Pamiętam Piksela jeszcze jako pięciomiesięcznego szczeniaka, pamiętam jaki był radosny, ciekawski, jak dogadywał się z psami dużo większymi od siebie i jak potrafił do każdego człowieka podchodzić ufnie, żeby się przywitać. I kiedy wspominam tamte czasy nie mogę pozbyć się wrażenia, że wszystko zmieniło się trzydziestego pierwszego grudnia 2020 roku. &#xA;&#xA;Piksel miał wtedy pięć miesięcy i od kilku tygodni poznawał świat - po serii obowiązkowych szczepień chroniących przed wszelkim paskudztwem mógł nareszcie wychodzić na spacery i powoli uczyć się załatwiać potrzeby fizjologiczne na zewnątrz. W związku z tym trzeba było odbywać z nim więcej spacerów niż z dorosłym psem; zgodnie z najlepszymi wzorcami absolutnie nie reagowaliśmy na to jak załatwiał się w domu, entuzjastycznie chwaliliśmy wszystko, co zostawiał od siebie na zewnątrz i stopniowo zmniejszaliśmy liczbę spacerów, żeby przyzwyczaić go do wychodzenia o stałych porach. Wtedy jednak  - w grudniu 2020 - byliśmy na etapie mniej więcej pięciu spacerów dziennie.&#xA;&#xA;Moja żona pracowała stacjonarnie (i nadal tak pracuje), więc byliśmy z Pikselem sami w domu i zbieraliśmy się właśnie do wyjścia. Siedemnasta to była godzina jednego z naszych spacerów. A więc szelki, smycz, kurtka, buty - i wychodzimy.&#xA;&#xA;Uszliśmy może pięćdziesiąt metrów, kiedy z balkonu na drugim piętrze bloku naprzeciwko - dokładnie nad naszymi głowami, w odległości może piętnastu metrów - ktoś odpalił fajerwerki. &#xA;&#xA;Kątem oka zdążyłem jeszcze zobaczyć kobietę za kierownicą przejeżdżającego samochodu - oderwała ręce od kierownicy i klaskała w dłonie podziwiając pokaz.&#xA;&#xA;Pies zawył, zaczął szczekać i w panice rzucił się do ucieczki. Gdyby nie smycz, to pewnie bym go wtedy stracił - rzucił się w panice przed siebie, a ja biegłem za nim - poza osiedle, na skraj lasu, gdzie Piksel wczołgał się pod rosnące tam krzaki i zagrzebał w opadłych liściach.&#xA;&#xA;Siedział tam i dygotał, wbijając we mnie przerażone spojrzenie. Wczołgałem się za nim, również dygocząc - tyle, że z żądzy mordu. Głaskałem go, próbując uspokoić nas obydwu, a później wziąłem go na ręce i poniosłem w kierunku domu, cały czas myśląc WY PIERDOLONE SKURWYSYNY, JEST SIEDEMNASTA.&#xA;&#xA;Po drodze mijaliśmy jeszcze jakichś chłopaczków, którzy już-już-biegiem pędzili na skraj lasu, żeby ustawić w dobrym punkcie swoją baterię fajerwerków. Błyskali już zapalniczką kiedy ich mijałem, więc z odległości wywrzeszczałem w ich kierunku, żeby może się KURWA wstrzymali, bo ja tu niosę psa w napadzie paniki.&#xA;&#xA;Łaskawcy wstrzymali się jakieś trzydzieści sekund, więc pod blok wracaliśmy w akompaniamencie huku i błysków jakieś sto metrów za naszymi plecami.&#xA;&#xA;Żona wróciła do domu zaraz potem i następne parę godzin spędziliśmy próbując wszelkimi sposobami uspokoić psa. Szczelnie zamknięte okna, głośno grający telewizor, próby zajęcia czymkolwiek (jedzenie, zabawki) - nic nie przynosiło rezultatów. Ostatecznie poddaliśmy się i resztę wieczoru przesiedzieliśmy z nim w kącie mieszkania, głaszcząc go i płacząc nad jego losem.&#xA;&#xA;Uważam, że to tego dnia właśnie mój pies zmienił się z normalnego, pozytywnego szczeniaka w przerażonego każdym głośnym dźwiękiem frustrata, reagującego agresją lękową na wszystko i wszystkich.&#xA;&#xA;Od tamtej pory co roku wyjeżdżamy całą trójką w miejsce, gdzie - według zapewnień właścicieli - nie będzie fajerwerków. Z tym ich brakiem bywa różnie: czasem słychać je gdzieś w oddali przez dwadzieścia minut, czasem (jak rok temu) jakiś pojeb postanowi odpalić je tuż obok, chociaż jest zakaz. Ale mimo to nie mieliśmy powtórki z 2020, kiedy wyszliśmy nieświadomi wprost w armageddon. Tyle plusów. Minusy natomiast są niebagatelne:&#xA;&#xA;Brak fajerwerków oznacza brak ludzi - i szerzej: brak cywilizacji - w najbliższym otoczeniu, co nie zawsze jest fajne i musi to przyznać nawet taki mizantrop jak ja. Pomijam już wypadki losowe, gdzie do najbliższego lekarza / weterynarza jechalibyśmy pewnie z godzinę. Ale środek lub skraj lasu oznacza dzikie zwierzęta, co w połączeniu z psem może być groźne. Fun fact: polska populacja wilków się odradza, wiedzieliście?&#xA;&#xA;Wyjazd z całą rodziną to fajna sprawa - ale na wiosnę lub w lecie, ewentualnie wczesną jesienią, kiedy jest ciepło, zielono, można rozkoszować się spacerami po okolicy i wygrzewać w promieniach słońca. Konieczność wyjazdu na przełomie grudnia i stycznia oznacza spacery w siąpiącym deszczu i błocie po kostki. Może i sympatycznie siedzieć sobie i jeść dobre rzeczy w ciepłym drewnianym domku, ale nie ma że boli - pies musi wyjść na co najmniej trzy spacery w ciągu dnia, w tym co najmniej jeden dłuższy. &#xA;&#xA;Co roku muszę uwzględnić taki wyjazd w moim planie urlopowym, a także budżecie (na który aktualnie nie narzekam, ale wiadomo, że w dzisiejszych czasach sytuacja może się zmieniać dynamicznie). Wynajem domów na odludziu na Sylwestra nie jest tani (niektórzy liczą sobie potrójną stawkę za okres 30 grudnia - 2 stycznia). Połączmy to z faktem, że wyjeżdżamy na tydzień... I mamy parę tysięcy, które mógłbym spożytkować lepiej.&#xA;&#xA;Winę za to wszystko ponoszą ludzie z głową we własnej dupie. Te wszystkie sebixy, które &#34;muszą se w sylwka pierdolnąć&#34; (we wszystkich znaczeniach tego słowa). &#34;Psiembiorcy&#34;, którzy handlują tym gównem i co roku szerzą propagandę, że &#34;to przecież nic złego, sobie postrzelać, każdy powinien móc, a pieski i kotki to lepiej niech wtedy zostaną w domu, a w ogóle to mój pies się nie boi&#34;.&#xA;&#xA;Chuj wam na grób, okurwieńcy.&#xA;&#xA;Zczeźnijcie. ]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p>Piszę te słowa siedząc przy stole w małej kuchni. Kuchnia mieści się w drewnianym domku, a drewniany domek leży gdzieś w środku niczego. To będzie wpis o tym dlaczego się tu znalazłem.</p>

<p>Ponad cztery lata temu przygarnęliśmy z żoną psa z fundacji zbierającej szczeniaki po wsiach.</p>

<p>Piksel jest niedużym, rudym kundelkiem. Ci którzy go znają mówią, że ma “charakter” – charakter objawiający się głównie reagowaniem agresją lękową na wszystkie przechodzące psy i mężczyzn.</p>

<p>Ale nie zawsze tak było.</p>

<p>Pamiętam Piksela jeszcze jako pięciomiesięcznego szczeniaka, pamiętam jaki był radosny, ciekawski, jak dogadywał się z psami dużo większymi od siebie i jak potrafił do każdego człowieka podchodzić ufnie, żeby się przywitać. I kiedy wspominam tamte czasy nie mogę pozbyć się wrażenia, że wszystko zmieniło się trzydziestego pierwszego grudnia 2020 roku.</p>

<p>Piksel miał wtedy pięć miesięcy i od kilku tygodni poznawał świat – po serii obowiązkowych szczepień chroniących przed wszelkim paskudztwem mógł nareszcie wychodzić na spacery i powoli uczyć się załatwiać potrzeby fizjologiczne na zewnątrz. W związku z tym trzeba było odbywać z nim więcej spacerów niż z dorosłym psem; zgodnie z najlepszymi wzorcami absolutnie nie reagowaliśmy na to jak załatwiał się w domu, entuzjastycznie chwaliliśmy wszystko, co zostawiał od siebie na zewnątrz i stopniowo zmniejszaliśmy liczbę spacerów, żeby przyzwyczaić go do wychodzenia o stałych porach. Wtedy jednak  – w grudniu 2020 – byliśmy na etapie mniej więcej pięciu spacerów dziennie.</p>

<p>Moja żona pracowała stacjonarnie (i nadal tak pracuje), więc byliśmy z Pikselem sami w domu i zbieraliśmy się właśnie do wyjścia. Siedemnasta to była godzina jednego z naszych spacerów. A więc szelki, smycz, kurtka, buty – i wychodzimy.</p>

<p>Uszliśmy może pięćdziesiąt metrów, kiedy z balkonu na drugim piętrze bloku naprzeciwko – dokładnie nad naszymi głowami, w odległości może piętnastu metrów – ktoś odpalił fajerwerki.</p>

<p>Kątem oka zdążyłem jeszcze zobaczyć kobietę za kierownicą przejeżdżającego samochodu – oderwała ręce od kierownicy i klaskała w dłonie podziwiając pokaz.</p>

<p>Pies zawył, zaczął szczekać i w panice rzucił się do ucieczki. Gdyby nie smycz, to pewnie bym go wtedy stracił – rzucił się w panice przed siebie, a ja biegłem za nim – poza osiedle, na skraj lasu, gdzie Piksel wczołgał się pod rosnące tam krzaki i zagrzebał w opadłych liściach.</p>

<p>Siedział tam i dygotał, wbijając we mnie przerażone spojrzenie. Wczołgałem się za nim, również dygocząc – tyle, że z żądzy mordu. Głaskałem go, próbując uspokoić nas obydwu, a później wziąłem go na ręce i poniosłem w kierunku domu, cały czas myśląc WY PIERDOLONE SKURWYSYNY, JEST SIEDEMNASTA.</p>

<p>Po drodze mijaliśmy jeszcze jakichś chłopaczków, którzy już-już-biegiem pędzili na skraj lasu, żeby ustawić w dobrym punkcie swoją baterię fajerwerków. Błyskali już zapalniczką kiedy ich mijałem, więc z odległości wywrzeszczałem w ich kierunku, żeby może się KURWA wstrzymali, bo ja tu niosę psa w napadzie paniki.</p>

<p>Łaskawcy wstrzymali się jakieś trzydzieści sekund, więc pod blok wracaliśmy w akompaniamencie huku i błysków jakieś sto metrów za naszymi plecami.</p>

<p>Żona wróciła do domu zaraz potem i następne parę godzin spędziliśmy próbując wszelkimi sposobami uspokoić psa. Szczelnie zamknięte okna, głośno grający telewizor, próby zajęcia czymkolwiek (jedzenie, zabawki) – nic nie przynosiło rezultatów. Ostatecznie poddaliśmy się i resztę wieczoru przesiedzieliśmy z nim w kącie mieszkania, głaszcząc go i płacząc nad jego losem.</p>

<p>Uważam, że to tego dnia właśnie mój pies zmienił się z normalnego, pozytywnego szczeniaka w przerażonego każdym głośnym dźwiękiem frustrata, reagującego agresją lękową na wszystko i wszystkich.</p>

<p>Od tamtej pory co roku wyjeżdżamy całą trójką w miejsce, gdzie – według zapewnień właścicieli – nie będzie fajerwerków. Z tym ich brakiem bywa różnie: czasem słychać je gdzieś w oddali przez dwadzieścia minut, czasem (jak rok temu) jakiś pojeb postanowi odpalić je tuż obok, chociaż jest zakaz. Ale mimo to nie mieliśmy powtórki z 2020, kiedy wyszliśmy nieświadomi wprost w armageddon. Tyle plusów. Minusy natomiast są niebagatelne:</p>
<ol><li><p>Brak fajerwerków oznacza brak ludzi – i szerzej: brak cywilizacji – w najbliższym otoczeniu, co nie zawsze jest fajne i musi to przyznać nawet taki mizantrop jak ja. Pomijam już wypadki losowe, gdzie do najbliższego lekarza / weterynarza jechalibyśmy pewnie z godzinę. Ale środek lub skraj lasu oznacza dzikie zwierzęta, co w połączeniu z psem może być groźne. Fun fact: polska populacja wilków się odradza, wiedzieliście?</p></li>

<li><p>Wyjazd z całą rodziną to fajna sprawa – ale na wiosnę lub w lecie, ewentualnie wczesną jesienią, kiedy jest ciepło, zielono, można rozkoszować się spacerami po okolicy i wygrzewać w promieniach słońca. Konieczność wyjazdu na przełomie grudnia i stycznia oznacza spacery w siąpiącym deszczu i błocie po kostki. Może i sympatycznie siedzieć sobie i jeść dobre rzeczy w ciepłym drewnianym domku, ale nie ma że boli – pies musi wyjść na co najmniej trzy spacery w ciągu dnia, w tym co najmniej jeden dłuższy.</p></li>

<li><p>Co roku muszę uwzględnić taki wyjazd w moim planie urlopowym, a także budżecie (na który aktualnie nie narzekam, ale wiadomo, że w dzisiejszych czasach sytuacja może się zmieniać dynamicznie). Wynajem domów na odludziu na Sylwestra nie jest tani (niektórzy liczą sobie potrójną stawkę za okres 30 grudnia – 2 stycznia). Połączmy to z faktem, że wyjeżdżamy na tydzień... I mamy parę tysięcy, które mógłbym spożytkować lepiej.</p></li></ol>

<p>Winę za to wszystko ponoszą ludzie z głową we własnej dupie. Te wszystkie sebixy, które “muszą se w sylwka pierdolnąć” (we wszystkich znaczeniach tego słowa). “Psiembiorcy”, którzy handlują tym gównem i co roku szerzą propagandę, że “to przecież nic złego, sobie postrzelać, każdy powinien móc, a pieski i kotki to lepiej niech wtedy zostaną w domu, a w ogóle to mój pies się nie boi”.</p>

<p>Chuj wam na grób, okurwieńcy.</p>

<p>Zczeźnijcie.</p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://writefreely.pl/fruktozaur/rant-ze-srodka-niczego</guid>
      <pubDate>Tue, 31 Dec 2024 16:11:40 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>