Whispers in the woods (2025)

Irytuje mnie ten film. Irytuje, bo odruchowo wręcz mam ochotę zadeklarować życiową zmianę. Chcę rzucić wszystko i pójść w las; podziwiać zwierzęta i wyrastające listki; polować na zapierające dech krajobrazy. Ale wiem, że tak nie będzie i to irytuje najbardziej. Bo wraz z napisami końcowymi zaczynają się negocjacje w głowie. Kompromisem jest spacer po parku. Jedynie po tej zadbanej części. Na wiosnę najlepiej, bo dziś mróz. No bo tak w sumie z betonowej ścieżki też drzewa widać i nawet słychać, jak w oddali coś kwili. Ale ten odruch nie bierze się znikąd, film wymusza go, tworzy pod te fantazje idealne warunki. Bo tu natura bywa niebezpieczna, ale jednak zazwyczaj jest zdumiewająca i poetycka. To tylko i aż poetycka wersja National Geographic.